Pieczone de volaille z gotowanymi warzywami – niebo!

Oto zdrowsza, bo pieczona, wersja kotletów de volaille proponowana przez Jamiego w jego książce „Gotuj zdrowo dla całej rodziny”. Przepis wypróbowałam i polecam. Dodatkowym plusem obiadu okazała się zasiana i zerwana własnymi rękami fasolka szparagowa podana w towarzystwie innych warzyw. Mówię serio – niebo!

Pieczone de volaille z gotowanymi warzywami:

  • 4 piersi z kurczaka,
  • 1 ząbek czosnku,
  • 100 g kremowego serka,
  • skórka z 1 cytryny,
  • 1 szklanka startego grana padano,
  • 3 gałązki natki,
  • 1 szklanka bułki tartej,
  • oliwa,
  • 50 g mąki,
  • 1 jajko,
  • sól,
  • pieprz,
  • młode warzywa – ziemniaki, fasolka szparagowa, groszek, marchew itp.
  • 1 garść szczypiorku,
  • oliwa (zdrowo) lub masło z bułką tartą (tradycyjnie) do polania warzyw.

Serek wymieszać z posiekanym czosnkiem, skórką z cytryny, 2 łyżkami grana padano, posiekaną natką. Piersi umyć, osuszyć, oprószyć solą i pieprzem. W najgrubszej części każdej piersi zrobić ostrym nożem szczelinę i wypełnić ją serkiem. Zacisnąć krawędzie mięsa, by się zlepiły.

Bułkę tartą zmiksować z resztą grana padano i 2 łyżkami oliwy.

Piersi panierować kolejno w mące, roztrzepanym jajku i bułce z serem. Kotlety ułożyć na blaszce posmarowanej odrobiną oliwy. Piec w 180 stopniach przez 30 minut, aż będą rumiane i gotowe w środku.

Młode warzywa ugotować al dente i odcedzić.

Kotlety podawać z warzywami posypanymi posiekanym szczypiorkiem i skropionymi oliwą lub stopionym masłem.

Reklamy

Domowe paluszki rybne z łososia

paluszkiTo takie proste rozwiązanie, że dziwię się iż dopiero teraz wykorzystałam pomysł na robienie własnych, domowych paluszków rybnych, z prawdziwej ryby, bez ulepszaczy i chemii często dodawanej do kupnych mrożonek. Takie domowe paluszki są o niebo lepsze od gotowych i, co równie ważne, bardzo szybko można je przygotować. Dodatkowo – nadmiar usmażonych paluchów można sobie zamrozić i mieć w zanadrzu na czarną godzinę.

Domowe paluszki rybne z łososia (inspiracja Jamie Oliver):

  • 2 filety z łososia – łącznie ok. 400 g,
  • 2 jajka,
  • sól,
  • pieprz,
  • sok z 1/2 cytryny,
  • 1 łyżeczka wędzonej słodkiej papryki,
  • mąką i bułka tarta do panierowania,
  • olej rzepakowy.

Rybę umyć, osuszyć, usunąć skórę i ew. ości. Mięso pokroić w paseczki, które staną się naszymi paluszkami. Każdy kawałek poczęstować solą, pieprzem, wędzoną papryką i sokiem z cytryny. Tak przygotowane paluszki obtoczyć w mące, następnie w rozmąconych jajkach i na koniec w bułce tartej. Paluszki smażyć na złoty kolor na oleju rzepakowym, a przed podaniem osączyć z nadmiaru tłuszczu na ręczniku papierowym.

Podawać np. z odsmażanymi ziemniakami lub frytkami i surówką.

Mmmmmmmm……..

Skąd ten tytuł? Stąd, że takie mruczanki towarzyszyły nam przy stole, gdy na obiad była panierowana mozzarella. W sumie nic trudnego, nic wyszukanego, a efekt jak w najlepszej restauracji. Wiem – przechwalam się, ale cóż poradzę, że to naprawdę mistrzowskie danie.

I muzyczka – klik. A przepis – z moimi zmianami, ale stąd – klik.

Panierowana mozzarella:

  • 4 plastry mozzarelli,
  • 8 kromek pieczywa tostowego,
  • 4-6 łyżeczek pasty z suszonych pomidorów,
  • kilka łyżek mąki,
  • 1/2 szklanki bułki tartej,
  • szczypta soli,
  • 1 łyżka posiekanej natki pietruszki,
  • 3 łyżki startego parmezanu,
  • 1 ząbek czosnku,
  • 2 jajka,
  • oliwa z oliwek.

Panierka: zmiksować bułkę, parmezan, sól, natkę i czosnek przeciśnięty przez praskę.

Z kromek powycinać krążki (szklanką). Każdą okrągłą kromeczkę posmarować z jednej strony pastą pomidorową. Plastry sera obtoczyć w mące. Na kromki kłaść po plasterku mozzarelli i przykrywać drugą kromką tak, by warstwy pasty były wewnątrz „kanapki”. Tak przygotowane pakieciki zamoczyć z obu stron w rozkłóconym jajku i panierce. Smażyć 1-2 minuty z obu stron na odrobinie oliwy.

Podawać z sałatką (u nas mix sałat z radicchio, mieszanką pikantnych kiełków i vinegrettem).