Sandwich z klopsikami, boczkiem i dwiema super sałatkami

Jamie – i wszystko jasne.

Sandwich z klopsikami, boczkiem i dwiema super sałatkami:

Klopsiki:

  • kilka gałązek bazylii,
  • 500 g mielonej wołowiny,
  • 1 łyżka musztardy,
  • skórka z 1/2 cytryny,
  • 1 duże jajko,
  • sól,
  • pieprz.

Sałatka nr 1:

  • 1/3 czerwonej kapusty,
  • 1 czerwona cebula,
  • kilka gałązek mięty,
  • 1 mała papryczka chili bez pestek,
  • 1 duża cytryna,
  • sól,
  • pieprz.

Sałatka nr 2:

  • 1 ogórek,
  • 1 pomidor,
  • 1 awokado,
  • kilka gałązek bazylii,
  • 1/3 sałaty lodowej,
  • 1 łyżeczka musztardy,
  • 1 łyżka octu z czerwonego wina,
  • 1/2 opakowania fety.

Oraz:

  • olej rzepakowy,
  • kilka plasterków wędzonego boczku,
  • 3 ciabatty,
  • kawałek dobrego żółtego sera.

Sałatka nr 1: Kapustę drobno posiekać, dodać pokrojoną w pióra cebulę i drobno posiekane chili. Doprawić solą, pieprzem, posiekaną miętą – zalać sokiem wyciśniętym z cytryny – pougniatać wszystko mocno dłońmi i odstawić.

Sałatka nr 2: Wymieszać obrane i pokrojone w kostkę – awokado, pomidora, ogórka. Dodać pokrojone sałatę i fetę. Doprawić listkami bazylii, musztardą i octem – wymieszać i odstawić.

Klopsiki: Liście bazylii posiekać i wymieszać z resztą składników – doprawić. Wilgotnymi dłońmi uformować klopsiki wielkości orzecha włoskiego. Smażyć je na oleju, aż będą ciemnobrązowe i chrupiące z wszystkich stron.

Ciabatty rozkroić i podgrzać w piekarniku. Boczek usmażyć na chrupko. Ser pokroić w plastry.

Wszystkie składniki podać na stół, by każdy mógł sam skomponować swojego sandwicha.

Śledzie po kaszubsku

PogiżyckuSłodkie, aromatyczne, z dużą ilością cebuli (która w śledziach smakuje mi najbardziej). Źródło – klik. Trochę pozmieniałam.

Śledzie po kaszubsku:

  • 300 g matiasów,
  • 2-3 łyżki oleju rzepakowego,
  • 4 średnie cebule,
  • 120-130 g suszonych śliwek,
  • 2 ogórki kiszone,
  • 80 g koncentratu pomidorowego (mały słoiczek),
  • pieprz,
  • majeranek,
  • 1 liść laurowy,
  • 1 łyżka cukru,
  • 3 łyżki octu 10%.

Śledzie namoczyć godzinkę w wodzie, odsączyć i pokroić w kawałki wielkości kęsa – odłożyć.

Rozgrzać olej, dodać pokrojone w pióra cebule – zeszklić. Dodać sparzone wrzątkiem i pokrojone w paseczki śliwki oraz obrane, pokrojone w plasterki ogórki. Doprawić pieprzem, ew. solą (może nie być potrzebna, jeśli śledzie i ogórki były wystarczające słone), dodać listek laurowy – dusić kilka minut. Dodać koncentrat i ciut wody – dusić 10 minut. Dodać cukier, majeranek i ocet – zwiększyć ogień i odrobinkę skarmelizować całość. Ostudzić.

W czystych słoiczkach układać warstwami śledzie i sos. Odstawić na 2 dni do lodówki.

Fantastyczne śledzie na ostro!

Pikantne śledzieTe śledzie faktycznie wyszły świetnie! Może nie jestem w tym momencie zbyt skromna, ale fakt jest faktem – śledzie na ostro rządzą. Przepis znalazłam tutaj i namawiam wszystkich do jego wypróbowania. W wersji oryginalnej lub z moimi zmianami 🙂

Śledzie na ostro:

  • 8 matiasów,
  • 2 spore cebule,
  • 1 garść rodzynek,
  • 8 suszonych śliwek,
  • 1 papryczka chili,
  • 1 łyżka tabasco,
  • kilka ziarenek ziela angielskiego,
  • 2 liście laurowe,
  • 1/2 szklanki oleju,
  • sok z 2 cytryn,
  • 5 łyżek koncentratu pomidorowego,
  • 2 łyżki octu winnego,
  • 1 łyżka cukru,
  • sól,
  • pieprz.

Śledzie namoczyć w wodzie na 2 godzinki. Osuszyć je i pokroić w kawałki wielkości kęsa.

Cebule pokroić w pióra i usmażyć w oleju, aż będą szkliste. Dodać cukier, liście laurowe, ziele angielskie, chili, tabasco, koncentrat, ocet, sok z cytryn – wymieszać, chwilę smażyć. Dodać rodzynki i posiekane śliwki, znów chwilę smażyć mieszając. Doprawić zalewę solą i pieprzem do smaku – wystudzić.

W słoikach (u mnie 2 duże) ułożyć warstwy śledzi i zalewy. Słoiki zakręcić i kilka razy wstrząsnąć, by smaki się wymieszały. Śledzie schować do lodówki na minimum trzy dni 🙂

Sałatka z buraczków z jabłkiem, wiśniami i chrzanem

BuraczkiUwielbiam buraki. Właściwie w każdej postaci. W postaci sałatki ze słoika podwójnie! Nikogo więc nie zdziwił fakt, że podczas sierpniowego urlopu przygotowałam 5 dużych słoików nowej sałatki doobiadowej z buraczków. Można powiedzieć, że sałatka o której mowa jest bardzo polska. Buraki, jabłka, wiśnie, chrzan – oto nasze dobra! Dobra, o które trzeba dbać i o nich pamiętać choćby przygotowując z nich na zimę najlepsze przetwory. Przepis podpatrzony w jednym z zeszłorocznych numerów „Mojego gotowania”.

Sałatka z buraczków z jabłkiem, wiśniami i chrzanem (z moimi zmianami):

  • 2 kg ugotowanych buraków,
  • 1 kg kwaśnych jabłek,
  • 150 g wiśni bez pestek (mogą być mrożone – rozmrożone),
  • 1 szklanka octu jabłkowego,
  • 1 szklanka soku wiśniowego,
  • 1/2 szklanki cukru,
  • 1 czubata łyżeczka soli,
  • kilka goździków,
  • 1 laska cynamonu,
  • 1 kawałek chrzanu (ok. 10 cm).

Buraki obrać, jabłka obrać i wydrylować. Buraki i jabłka zetrzeć na tarce o grubych oczkach do jednej dużej michy. Dodać wiśnie. W garnuszku zagotować ocet z cukrem, solą, goździkami, cynamonem. Po 10 minutach gotowania dodać starty chrzan i sok z wiśni – gotować jeszcze 5 minut. Tak przygotowaną marynatę przelać do buraków i wymieszać. Sałatkę przełożyć do czystych i suchych słoików – dobrze ugnieść je łyżką, by w środku zostało jak najmniej powietrza. Słoiki zakręcić i spasteryzować. Po kilku dniach są już pyszne!

MyBigBakingProject #6 – czarny chleb rosyjski

Chleb rosyjskiNiestety tym razem się nie udało. Nie wiem czy z mojej winy, czy przepis jest zły, wiem tylko, że już w trakcie mieszania składników czułam, że coś jest nie tak (prażona cebulka+czekolada?). Postanowiłam jednak zaufać recepturze (wiem, jestem naiwna) i dokończyć chleb (na szczęście z połowy porcji). Efekt nie przypadł do gustu nikomu. Chleb wyszedł ciężki, twardy, gumowaty, o nieprzyjemnym kwaśnym zapachu (ale reklama, co?). Instrukcję zamieszczam na blogu bardziej ku przestrodze niż dla uciechy miłośników domowego pieczywa.

Czarny chleb rosyjski:

  • 2 łyżeczki świeżych drożdży,
  • 400 g mąki żytniej,
  • 250 g mąki żytniej razowej,
  • 1/2 łyżeczki soli,
  • 100 g otrąb,
  • 1 łyżka kminku,
  • 1 łyżka cebulki prażonej,
  • 1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej,
  • 1 łyżeczka kopru włoskiego,
  • 1 szklanka wody,
  • 30 ml białego octu winnego,
  • 30 ml melasy,
  • 15 g gorzkiej czekoladym
  • 1/2 łyżeczki skrobi kukurydzianej.

Uwaga: ja wszystko robiłam ręcznie, bo mój mikser nie radzi sobie z wyrabianiem gęstego ciasta, ale w przepisie był mikser.

W misce wymieszać drożdże, 150 g mąki żytniej, 150 g mąki żytniej razowej, sól, otręby, kminek, cebulkę, kawę i koper włoski.

W rondlu wymieszać wodę, ocet, melasę i pokruszoną czekoladę. Podgrzewać na małym ogniu, a gdy czekolada się rozpuści dosypać przygotowaną wcześniej mieszaninę. Rondel zdjąć z ognia i porządnie wyrobić. Dodać 250 g mąki żytniej i 100 g żytniej razowej – wyrobić ponownie, przykryć ściereczką i odstawić na kwadrans. Jeszcze raz wyrobić ciasto, przykryć i odstawić, by podwoiło objętość (u mnie ledwie drgnęło). Z ciasta uformować bochenek i położyć go na blaszce. Piec w 200 stopniach ok. 1 godziny, do „suchego patyczka”.

Przygotować glazurę: skrobię wymieszać z 50 ml zimnej wody i gotować, aż masa stanie się biała i kleista. Glazurą posmarować chleb i wstawić jeszcze na 3 minuty do pieca. Chleb wystudzić i już.