Tyrolska zupa gulaszowa

Tyrolska zupa gulaszowa:

  • 2 łyżki oleju rzepakowego do smażenia,
  • 1 duża cebula,
  • 1 czerwona papryka – obrana,
  • 500 g wołowiny na gulasz – jak najlepszej jakości,
  • 150 ml ciemnego piwa,
  • 1 łyżeczka wędzonej papryki,
  • ok. 1 l bulionu warzywnego lub wołowego,
  • 1/2 łyżeczki kminku,
  • 1 łyżeczka octu winnego z czerwonego wina,
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego,
  • 200 g ziemniaków,
  • 1/2 pęczka natki pietruszki,
  • sól, pieprz,
  • dobry chleb do podania.

Cebulę i paprykę pokroić w kosteczkę. W garnku rozgrzać olej, dodać cebulę i zeszklić. Dodać paprykę i po chwili mięso pokrojone w kostkę – smażyć mieszając, aż zacznie się rumienić. Dodać wędzoną paprykę i kminek, po minutce wlać piwo, dodać koncentrat, ocet i sól. Całość zalać bulionem (tyle, by przykrył mięso), wymieszać, przykryć i gotować przez godzinę – półtorej, na średnim ogniu.

Dodać pokrojone w kostkę ziemniaki i dolać bulionu jeśli zupa jest zbyt gęsta. Danie jest gotowe, gdy ziemniaki zmiękną. Porcje zupy podawać z dużą ilością posiekanej natki, świeżo zmielonym pieprzem i dobrym chlebem.

Zupa jest doskonała także na drugi dzień.

Reklamy

Potrawka piwno-wołowa z musztardową kaszą jęczmienną

piwna2Przepis odnaleziony w książce Jamiego Olivera „Gotuj zdrowo dla całej rodziny” skłonił mnie do odnalezienia w sprawdzonym mięsnym pięknego kawałka pręgi wołowej, zakupienia pysznego irlandzkiego piwa i wyszperania z szafki zachomikowanej porcji suszonych borowików. Danie wyszło pyszne, sycące i – jak zawsze – duże. I mimo, że musiałam trochę dopasować recepturę do naszych smaków i apetytów uznaję, że poniższa potrawka zasługuje na uwagę wszystkich mięsożerców. Szczególnie zimą.

Potrawka piwno-wołowa z musztardową kaszą jęczmienną Jamiego (z moimi zmianami):

  • 1 kubek kaszy jęczmiennej,
  • oliwa,
  • 1 słoiczek marynowanych złotych cebulek,
  • 1 cebula,
  • 2 marchewki,
  • 2 pędy selera naciowego,
  • kilka gałązek świeżego tymianku,
  • 1 garść suszonych borowików,
  • 500 g wołowiny – łaty lub pręgi,
  • 1 l bulionu wołowego (można też dać warzywny),
  • 1 szklanka ciemnego piwa,
  • 1 szklanka startego cheddara (lub innego żółtego sera dobrej jakości),
  • 2 łyżeczki musztardy angielskiej lub dijon,
  • 1 garść natki pietruszki,
  • sól,
  • pieprz.

Potrawka: Na łyżce oliwy podsmażyć grubo pokrojoną cebulę, marchew, seler i odsączone małe cebulki. Dodać gałązki tymianku i smażyć warzywa ok. 10 minut. Dodać pokruszone borowiki i pokrojone w niedużą kostkę mięso. Po 2-3 minutach smażenia i mieszania dodać piwo i bulion – zagotować, zmniejszyć ogień i dusić przez minimum 1 godzinę.

Potrawkę odkryć i gotować kolejne 45 minut. Przed podaniem doprawić solą i pieprzem. Jeśli potrawka wyda się zbyt rzadka, można ją zagęścić łyżką masła zagniecioną z 2 łyżkami mąki.

Kasza: Jęczmienną kaszę wypłukać i namoczyć na pół godzinki. Następnie odlać z niej wodę, zalać wrzątkiem i gotować do miękkości. Kaszę odcedzić, posolić, dodać ser, posiekaną natkę i musztardę – wymieszać. Podawać w towarzystwie potrawki.

piwna1

Kultura Kulinarna – REAKTYWACJA!

Happy1 stycznia 2013 roku. Wielki początek. Reaktywacja. Powrót. Co jeszcze?

Nowe siły do pracy, codzienno-niecodzienne inspiracje kulinarne i takie plany, że ho ho 🙂 Jeden, skromny blog to stanowczo za mało. Świeższe (mam nadzieję) spojrzenie i chęć do nauki rzeczy trudnych, takich jak: lepsza organizacja czasu, smażenie gofrów, pozytywne myślenie, domowy makaron jajeczny i własnoręcznie przyrządzany majonez. Poza tym wielki projekt zrealizowania wszystkich 99 przepisów ze znalezionej pod choinką książki o domowym pieczywie (moja robocza nazwa: MyBigBakingProject) oraz świeżutki, leciutki wygląd bloga, który od dziś cieszy nasze oczy 🙂

Dodając do tego nawał prac związanych z wydarzeniami poza-blogowymi, pracą zawodową, remontem, ślubem, wychodzi na to, że szykuje się dla mnie interesujący, naładowany atrakcjami, ale i trudnościami rok. Jedno jest pewne – nie będę się nudzić! A czy będę przynudzać?

Nie wiem. Postaram się dać z siebie wszystko to – co najlepsze. Bo mimo, że Kultura Kulinarna nie należy do najpopularniejszych blogów w Polsce, a zamieszczane przeze mnie zdjęcia nie zawsze są wystarczająco dobre (szczególnie zimą, gdy mamy do dyspozycji tylko sztuczne oświetlenie) wiem, że znalazła się grupka osób stale do mnie zaglądających, które mam nadzieję w dalszym ciągu gościć, serwując im wirtualnie swoje najlepsze osiągnięcia kuchenne. Bo choć na co dzień gotuję dla trojga (czasem sześciorga), to dzięki Kulturze odnoszę wrażenie, że z moich kulinarnych eksperymentów korzystają setki osób (na to przynajmniej wskazują wordpressowe statystyki).

Reasumując – wróciłam. By nie być gołosłowną – przedstawiam pierwszy w tym roku przepis na brytyjski, inspirowany recepturą Jamiego pie z wołowym, rozpływającym się w ustach sosem. Potrawa ta uświetniła swą obecnością nasz sylwestrowy stół. A zatem – jak głosi napis z mojego pie’a: Happy New Year!!! („H” zginęło pod sosikiem…;))

Brytyjski pie inspirowany tym Jamiego Olivera:

Nadzienie:

  • 2 łyżki oliwy,
  • mały kawałek masła,
  • posiekany rozmaryn z 3 gałązek (u mnie suszony),
  • tymianek z 3 gałązek (również suszony),
  • 3 liście laurowe,
  • 3 obrane czerwone cebule,
  • 1 kg wołowiny z pręgi pokrojonej w 2,5 cm kawałki,
  • sól,
  • pieprz,
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego,
  • 1 l bulionu,
  • 2 łyżki mąki,
  • 3 łyżeczki angielskiej musztardy,
  • 2 łyżeczki sosu Worcestershire,
  • 400 ml piwa guinness (u mnie ciemny Złoty Bażant),
  • 100 g sera żółtego.

Ciasto:

  • 200 g mąki,
  • 70 g smalcu,
  • 70 g masła,
  • Sól,
  • 1 roztrzepane jajko.

W rondlu rozgrzać oliwę i masło, dodać zioła. Dodać posiekane cebule, mięso, sól i pieprz. Gotować ok. 10 minut. Dodać koncentrat, piwo, mąkę i bulion – wymieszać. Zmniejszyć ogień, przykryć i dusić 2 godziny. Następnie gotować bez przykrycia przez 30 minut. Łyżką wyłowić nadmiar tłuszczu, dodać musztardę, sos Worcestershire i starty ser – doprawić. (Ja musiałam zagęścić dodatkowo sos mieszanką mąki ziemniaczanej z wodą).

W misce wymieszać mąkę, sól, masło i smalec – lekko zagnieść. Delikatnie dolewać 125 ml zimnej wody i wyrabiać, ale nie za długo. Zawinąć w woreczek i schłodzić w lodówce.

Piekarnik rozgrzać do 180 stopni. Sos przelać do naczynia do zapiekania. Ciasto rozwałkować i przykryć nim naczynie, odciąć wystające brzegi. Brzegi dekoracyjnie docisnąć. Ze skrawków można ułożyć na wierzchu jakiś wzór lub napis. Ciasto posmarować roztrzepanym jajkiem (ja zapomniałam…:)), nakłuć w kilku miejscach i piec 45-50 minut, aż ciasto będzie złote.