Węgierskie langosze

Langosz2Co za miła niespodzianka! Węgierskie langosze są tak pyszne, że żal mi, iż dopiero teraz odważyłam się je przygotować. Przepis kusił mnie już od dawna, ale ciągle tchórzyłam w ostatniej chwili. Jest to spowodowane prawdopodobnie moim „lękiem” przed głębokim tłuszczem. Frytki spoko. Pączki luz. Natomiast wszelkie inne potrawy wymagające smażenia w głębokim oleju wywołują u mnie spore obawy. Dzieje się tak od kiedy niechcący zalałam kuchnię gorącym olejem usiłując przygotować pałki z kurczaka a’la KFC… Na samo wspomnienie robi mi się słabo… No ale cóż – trzeba się wreszcie ogarnąć i spróbować na nowo zaprzyjaźnić z tą niebezpieczną formą obróbki cieplnej. Tym bardziej, że dzięki niej powstają takie obłędne dania jak langosze!

Węgierskie langosze (8 sztuk):

  • 2 duże ugotowane i zgniecione ziemniaki,
  • 20 g świeżych drożdży,
  • 1 łyżeczka soli,
  • 1 łyżeczka cukru,
  • 1 szklanka mleka,
  • ok. 400 g mąki pszennej (w zasadzie wszystko zależy od ziemniaków – czasem trzeba jej dosypać więcej),
  • olej rzepakowy do głębokiego smażenia,
  • dodatki: sałatka coleslaw, żółty ser, sos czosnkowy, ketchup, marynowane chili, gulasz itp.

Drożdże wymieszać z cukrem i ciepłym mlekiem – przykryć i odstawić na 10 minut, by zaczęły pracować. Dodać ziemniaki, sól i mąkę – wyrobić ciasto (ilość mąki zależy od ziemniaków – ciasto ma być jędrne, mięciutkie i nie kleić się do rąk). Miskę z ciastem przykryć i odstawić na godzinę do wyrośnięcia (w tym czasie warto przygotować sobie ulubione dodatki).

Rozgrzać olej. Z ciasta uformować 8 placków o grubości mniej więcej 1,5-2 cm i wielkości dłoni. Placki ostrożnie wrzucać na rozgrzany olej i smażyć na złoto z obu stron. Gotowe langosze osączyć z nadmiaru tłuszczu na papierowym ręczniku i podawać ciepłe z wybranymi dodatkami. Pycha!!!

Langosz

4 thoughts on “Węgierskie langosze

  1. Langosze były specjalnością kuchni w klubie, w którym w czasach studenckich pracował mój mąż. Ja sobie do stypendium dorabiałam w konkurencyjnym przybytku. Chodziłam do niego na langosza, a on do mnie na Guinnessa. A potem to już chodziliśmy razem…
    Sentymentalne danie.. aż się łezka kręci🙂

  2. Pingback: Top 5 – maj 2015 | Kultura Kulinarna

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s